W sezonie, który wciąż wspominają fani, Trefl Sopot odcisnął najgłębszy ślad w historii klubu. To nie była jedynie seria zwycięstw – to była mieszanka doświadczenia, młodzieżowego zapału i taktycznej odwagi, które razem stworzyły niepowtarzalny spektakl.

Jakie elementy taktyczne wyróżniły ten sezon?

Trener Jacek Winnicki, wówczas dyrektor sportowy, postawił na szybkie przejścia i agresywną obronę. Zespół grał w systemie 4‑2‑3‑1, a skrzydłowi, zwłaszcza Michał Sokołowski, często rozgrywali piłki po przekątnych, zmuszając rywali do pośpiechu. Dzięki temu przeciwnicy częściej popełniali błędy, a Trefl potrafił wykorzystać każdą okazję.

Które nazwiska rozbłysły w tym okresie?

Młody Kacper Nowak, wtedy dopiero 20‑letni skrzydłowy, stał się gwiazdą, notując kilkadziesiąt asyst i kilkanaście bramek. Jego dynamika przyciągała uwagę mediów, a jednocześnie inspirowała kolegów z drużyny. Doświadczenie wprowadził Michał Łukasik, kapitan i obrońca, którego przywództwo na boisku pomogło utrzymać porządek w krytycznych momentach.

Co sprawiło, że kibice poczuli się tak związani z klubem?

Atmosfera w Hali Stulecia zmieniła się nieodwracalnie. Po każdej wygranej, fani wykrzykiwali imiona Nowaka i Łukasika, a szczypta lokalnego folkloru – tradycyjne śpiewy i flagi – wypełniała trybuny. To nie był jedynie sportowy sukces; to była wspólna historia, którą tworzyli razem.

Dlaczego ten sezon pozostaje wzorem dla przyszłych generacji?

Po zakończeniu kampanii, klub zainwestował w akademię, wykorzystując doświadczenia z pola walki. Młodzieżowy program, oparty na metodach Winnickiego, przyciągnął talenty z całego kraju. Dziś wielu z nich nosi koszulki z numerem 12, pamiętając, że sukces nie przychodzi sam – wymaga pracy, pasji i odwagi.

Wspomnienia z tego sezonu wciąż rozbrzmiewają w Sopotcie. Nie ma wątpliwości, że to właśnie tam, w sercu Bałtyku, powstała legenda, której echo słychać w każdym meczu, w którym grają dziś młode gwiazdy. And każdy nowy mecz przypomina, że historia jest otwarta na kolejne rozdziały.